Strona główna Wydarzenia Barwy seriali
Barwy seriali
sobota, 20 marca 2010 13:30

Spotkanie z ILoną ŁepkowskąKiedy w niedzielne popołudnia 1984 roku na ekranach telewizorów pojawiały się ciemnoskóre postaci w dybach, a w tle rozlegały  głębokie tony afrykańskich bębnów  ruch na ulicach i uliczkach polskich miast i wsi zamierał. I chyba nie było osoby, która nie byłaby zorientowana, na jakim etapie psychicznego gnębienia jasnoskórej niewolnicy jest jej pan i władca, okrutny i przebiegły Leoncio.

 


W polskiej telewizji był to prawdziwy przełom:  mimo że mieliśmy świetne własne seriale jak choćby Wojna domowa czy Czterdziestolatek losy brazylijskiej niewolnicy przykuły uwagę widzów na wiele odcinków. Przykuły? Ba, wręcz zakuły ich w telewizyjne dyby. I nie był to tylko efekt odmienności tematu, egzotyki , smaku innego świata.


Była to  pierwsza oznaka, że polski widz, podobnie jak brazylijski czy amerykański złapie bakcyla mydlanych oper, wówczas w Polsce zupełnie nieznanych. Bo komu przyszłoby do głowy , że można oglądać dwieście, trzysta czy sześćset odcinków jednego serialu? Chociaż, przecież w polskim radio całymi latami emitowano słuchowiska W Jezioranach i Matysiakowie.

Po Niewolnicy Isaurze, telenoweli nakręconej według powieści Bernardo Guimarãesa, przyszła kolej na Dynastię z wredną Alexis i inne tasiemce, cieszące się również ogromnym powodzeniem polskiego widza.


Każdy z nich stawiał na niebotycznych wyżynach popularności aktorów grających główne role. Z punktu widzenia zainteresowania wizyta pary aktorów grających Isaurę i Leoncia była w Polsce niemal wydarzeniem narodowym i zaskoczyła samych Brazylijczyków. Bo przecież w brazylijskich i portugalskich domach telenowela już wtedy była chlebem powszednim . O Ameryce już nie wspomnę.


Jednak do pierwszej polskiej telenoweli było jeszcze bardzo daleko. „Ale jak już pójdzie, to już pójdzie", tak zjawisko lawiny tłumaczył turystom nad Czarnym Stawem pewien toprowiec .


Poszło...Początkowo mała sitcomowa kuleczka na początku lat 90.tych rosła i rosła, by, w ostatnich latach przybrać formę prawdziwej serialowej lawiny tytułów, bohaterów, postaci i aktorów, którzy w ciągu „życia" jednej telenoweli błyskawicznie trafili na okładki wszystkich kolorówek.
W zbiorowej świadomości widza zaistniały także nazwiska autorów i scenarzystów owych telenoweli, a wśród nich w krótkim czasie zabłysła gwiazda Ilony Łepkowskiej.


Spotkanie z Iloną ŁepkowskąNic więc dziwnego, ze gdy we wtorkowy wieczór do Czytelni Biblioteki Miejskiej weszła, zdecydowanym krokiem, lekko spóźniona z powodu korków królowa polskich seriali zapewne niektórzy liczyli, że teraz powieje wielkim (?) serialowym światem, plotkami zza kamery, przewidywaniami, co będzie w entym odcinku, a dlaczego było tak a nie inaczej w Klanie, M jak miłość, Na dobre i na złe, Barwach szczęścia czy innych produkcjach Ilony Łepkowskiej. Nic z tego.


Pisarka, aktorka, scenarzystka i producentka, kobieta sukcesu i jedna z najbardziej wpływowych kobiet polskiej rzeczywistości, nie tylko telewizyjnej, stąpa twardo po ziemi.


W jej wypowiedziach nie ma sentymentalizmu, ckliwości ani filozoficzno-egzystencjalnych dylematów; nie wywleka porażek i nie przecenia sukcesów; nie odsłania tajemnic kuchni pracy scenarzysty, nie wypowiada zbędnych słów, jeśli o czymś mówi, wali prosto z mostu, jeśli mówić nie chce lub nie może ( co na jedno wychodzi), to mówi "nie" i koniec.

Tak, któryś z bohaterów M jak Miłość umrze nagle. Może powiedzieć w którym odcinku? Tak, powie: po 420, na koniec odcinka. Seriale? Jest ich za dużo, owszem stara się oglądać nowe , parę odcinków, żeby się zorientować, co jest grane, ale z reguły nie ogląda. Tyle seriali naraz, to już przestaje mieć sens. Aktorzy? Casting to też jej specjalność. Jednych odtwórców broni, chwali, o tych, co spisują się gorzej po prostu nie mówi. Tak, wycofała swoje nazwisko z tej i tej produkcji. Dlaczego? Bo jej scenariusz został zmieniony do niepoznania. Owszem, napisała już scenariusze do dwóch filmów, komedii. Co dalej? Jeszcze nie wie. Życie prywatne? Nie sądziła, że coś się jeszcze zmieni, ale tak, zmieniło się. A we dwoje zawsze łatwiej. Czy jest szczęśliwa? Tak, może tak powiedzieć.


Na pytania odpowiada albo krótko albo rozwija temat, ale zawsze dobitnym głosem, zdecydowanym tonem. Tu nie ma miejsca ani czasu na paplaninę. Zresztą- uprzedza- ma zapalenie oskrzeli, więc może kaszleć przy mówieniu. Dariusz Mól tym razem miał wyjątkowo trudne zadanie.


Ilona Łepkowska to nie rozmówca-czaruś, który prędzej czy później uwodzi publiczność, bawi się w słowne gry z prowadzącym, podchwytuje nowe wątki rozmowy, wtrąca dygresje. Wywołuje śmiech czy zmusza do refleksji. Nie ułatwia rozmowy, nie przejmuje inicjatywy.

Ilona Łępkowska i DAriusz Mól


Zadanie tym trudniejsze, że Pan Darek starał się nie powielać pytań zawartych w książce, która niedawno się ukazała nakładem Wydawnictwa Prószyński i Ska ( Ł jak Łepkowska. Z Iloną Łepkowską rozmawia Andrzej Opała. ). Zresztą autor owego wywiadu-rzeki , również obecny na wtorkowym spotkaniu musiał napotkać na podobne trudności przy pisaniu książki. Z jego wypowiedzi na temat swej pracy ze scenarzystką niespecjalnie wyłania się Ilona Łepkowska prywatnie, w domu, przy szklance herbaty czy w ogrodzie.Andrzej Opala


Choć przy kuchni - tak. To jedyny moment, w którym królowa polskich seriali jakby łagodnieje, zwalnia nawet tempo mówienia, prawie zalotnie wymienia po kolei potrawy, które przygotowała dla przyjaciół z okazji doktoratu syna swego partnera. To ja bawi, umie gotować, robi mnóstwo przetworów. Kiedy? Wstaje na przykład o 4 rano i robi. A poza tym przy tym dobrze się myśli. Ale tylko myśli, bo już pisanie scenariuszy to ciężka praca. Tak jak praca przy produkcji. A wcześniej jeszcze trzeba to wymyślić. Co będzie robić na emeryturze? Dom, w którym mieszka jest bardzo duży. Podobnie jak ogród. Zatem o to, co będzie robić się nie martwi.


I chyba ma rację. Jestem przekonana, ze nawet jeśli jutro Ilona Łepkowska powiedziałaby „stop", nie piszę więcej scenariuszy i nie wyprodukuję już żadnego serialu to i tak pojutrze znajdzie sobie w polskiej rzeczywistości, nie tylko telewizyjnej, miejsce równie mocne jak to, które zajmuje w tej chwili. Królowa polskich seriali? Ktoś powiedział - raczej caryca! Lub inaczej: jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. I była w Czytelni MBP w Mińsku Mazowieckim. Mimo zapalenia oskrzeli.

 

16 marca 2010 ,Czytelnia MBP spotkanie z Iloną Łepkowską i Andrzejem Opalą, autorem książki "Ł jak Łepkowska". Prowadzenie Dariusz Mól

Zobacz zdjęcia ze spotkania w naszej galerii

 

Zobacz także

Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting
BIP MSIB