Strona główna Hity z naszych półek
Hity z naszych półek
Dzieci Sancheza
wtorek, 03 stycznia 2012 11:03
Dzieci SanchezaWszystko jedno jak się nazywają: favelas, slumsy czy vecindades. Nie ma znaczenia czy są w Rio, Caracas czy w Mexico. Na pierwszy rzut oka mają jedną cechę wspólną: nędzę. Ale to ledwie czubek góry lodowej. Ta nędza to tylko powłoka, skorupa pod którą rozciąga się świat przemocy, zepsucia, śmierci, bezwzględnej walki o byt, cierpienia. Ta nędza skrywa najgorsze ludzkie stany, cechy i uczucia: strach, okrucieństwo , niedostatek, brutalność, zdradę, zemstę, niewierność. Ale też nadzieję, zwyczajne ludzkie ciepło, odwagę , by pomyśleć o jutrze, potrzebę zrozumienia i uczucia.
Co myślał Oscar Lewis, amerykański antropolog, wkraczając pewnego dnia na terytorium vecindades, dzielnic nędzy w Mexico, jednej z najludniejszych metropolii świata? Terytorium, bo to świat sam w sobie.
Lewis chciał weń wniknąć , zbadać, opisać. Pewnie taki miał zamiar. Poznał Jesúsa Sancheza i czwórkę jego dorosłych dzieci. Każde z nich opowiedziało mu historię swego życia, życia, które złożyło się na historię całej rodziny. Taką lub bliźniaczo podobną historię mogłyby opowiedzieć setki tysięcy innych Jesusów. Historię zarazem okrutną i wzruszającą, dramatyczną i pełną nadziei.
Historia spisana przez Oscara Lewisa miała być pracą naukową antropologa. Stała się autentyczną, przejmującą opowieścią, wybitnym dziełem literackim, światowym bestsellerem. W 1978 roku książka „Dzieci Sancheza" trafiła na ekrany, główną rolę zagrał Anthony Quinn, a nastrojowa muzyka Chucka Mangione z tytułowym  motywem stała się już klasyką, jeśli nie legendą.

Pierwsze polskie wydanie „Dzieci Sancheza" ukazało się w 1964 roku. Drugie - w grudniu ubiegłego roku , równo pięćdziesiąt lat po pojawieniu się na rynku amerykańskim.
Niech nas nie zwiedzie surowa, zwyczajna okładka, bez graficznych fajerwerków. To książka wybitna. I, co gorsza, prawdziwa.

favelas_Brasil

Oscar Lewis, Dzieci Sancheza, Wydawnictwo Bona, 2011.
 
Wikipedia? Winna!
piątek, 29 lipca 2011 13:50
Nad Tamizą to było jak zbrodnia! Nawet więcej! Wyjawienie owej tajemnicy, przekazywanej niemal z pokolenia na pokolenie to  niemal zdrada stanu.
Więcej…
 
Długi marsz
piątek, 21 stycznia 2011 15:21
Długi marszO tej książce i o tej historii napisano już wiele. W Polsce i na świecie. W latach 50.tych i obecnie. Przypomnijmy. „Długi marsz" to historia 26 - letniego polskiego porucznika kawalerii, „który wiosną 1941 roku organizuje ucieczkę z obozu nr 303 na Syberii. Towarzyszy mu sześciu więźniów z różnych krajów, w tym jeden obywatel USA. Uciekinierzy przedzierają się na południe przez tajgę, wyżyny Mongolii, pustynię Gobi, Tybet, Himalaje, do ,brytyjskich Indii - ponad 6000 km. Nie mają mapy ani kompasu, jedyny ich ekwipunek to siekiera i nóż. Codziennie czyhają na nich nowe niebezpieczeństwa. Mimo wielkiej woli przeżycia, odwagi i wytrzymałości fizycznej nie wszystkim uda się osiągnąć cel"*.

To pierwszy wątek tej odysei. Drugi to historia pewnego oszustwa. Dziś już na pewno wiadomo, że Sławomir Rawicz opisał, z pomocą pewnego dziennikarza, losy innego jeńca.

W latach 2000 dziennikarze z BBC dociekliwie tropili ślady tej wielkiej ucieczki w krajach Europy Wschodniej i właściwie dowiedli, że Rawicz nie mógł jej dokonać. Według dokumentów, na które natrafili w archiwach, zarówno polskich jak i rosyjskich, Rawicz został wypuszczony z gułagu w 1942 roku i podobnie jak inni został wcielony do tworzącej się w Rosji polskiej armii. A relację Glińskiego z wielomiesięcznego przedzierania się przez pustynie i góry przeczytał jeszcze podczas wojny w polskiej ambasadzie w Londynie.

Wątpliwości co do autentyczności jego opisu budziły już same fragmenty jego książki, opisujące przeżycia dość nieprawdopodobne. Napotkana oaza, 12 dni spędzonych bez picia na pustyni Gobi, spotkanie z dwoma „ludźmi śniegu" podczas przeprawy przez Himalaje czy też sama przeprawa przez wysokie góry, w środku zimy, bez żadnego wyposażenia. Ale przecież nie mogąc opisać całej wędrówki autor musiał fabułę czymś dopełnić.

Co do samej ucieczki wątpliwości raczej nie ma. Pewien francuski podróżnik i reportażysta, który parę lat temu ruszył śladem uciekinierów dowiódł, że była możliwa. Nie wypowiedział się natomiast co do prawdopodobieństwa niektórych wydarzeń opisanych przez Rawicza.

Kierował się zapewne tym samym, co Peter Weir. Autora słynnego Pikniku pod wiszącą skałą interesuje nie tyle to, kto konkretnie przeżył tę wielką ucieczkę, co duch całej wyprawy. Niezłomny duch w drodze ku wolności. Polski duch, który wyraźnie Weira fascynuje.

Film, z - jakżeby naczej- Colinem Farrellem w jednej z głównych ról wejdzie na polskie ekrany 8 kwietnia. I zapewne będzie hitem.
Hitem już jest książka, na okładce której widnieje nazwisko Rawicza; jest na naszych półkach od pewnego czasu. I cieszy się niesłabnącym powodzeniem.

*źródło: www.empik.com

 

 

 
Zabójca z miasta moreli
czwartek, 16 września 2010 16:08

Wydawnictwo_czarne

Zabójca z miasta moreli, Uśmiech Pol Pota, Planeta Kaukaz, Afrykańska odyseja. To tytuły książek. Każdy z nich ma swój geograficzny punkt odniesienia. Gorące punkty ziemi, konflikty etniczne, religijne, kulturowe. Ludobójstwo, handel żywym towarem, exodus. Książki Wojciecha Góreckiego, Petera Fröberga Idlinga czy Wiktora Szabłowskiego to pasjonujące dokumenty współczesnej historii. Często, aż za często, dokumenty zła. Zła, które człowiek wyrządza człowiekowi: bliskiemu, mieszkającemu za miedzą czy całemu narodowi. Obok tych książek nie można przejść obojętnie, czyta się je jednym tchem, jak najlepsze książki sensacyjne. Ale to nie fikcja, to prawda. A polscy autorzy jednej z najlepszych serii Wydawnictwa Czarne to młode pokolenie polskich reporterów, doskonali kontynuatorzy pisarskiej spuścizny Ryszarda Kapuścińskiego.

 

Afrykanska odyseja

 

Wojciech Górecki, Planeta Kaukaz
Witold Szabłowski, Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji.
Peter Fröberg Idling, Uśmiech Pol Pota
Klaus Brinkbäumer, Afrykańska odyseja
Wydawnictwo Czarne, seria Reportaż

W zbiorach Wypożyczalni

 
Gdyby Kmicic był Maurem
sobota, 28 sierpnia 2010 14:24

Ręka Fatimy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No właśnie, to co? Przy każdej ekranizacji wielkiej, polskiej powieści historycznej można zadać sobie jedno pytanie. Dlaczego barwna przecież i bardzo „filmowa" historia Polski nie może znaleźć dobrego miejsca na taśmie filmowej? Miejsca na tyle dobrego miejsca, by gdzieś ten film i tę naszą historię dostrzeżono. Pomijam kwestie pieniędzy, bo nie tylko o nie tu chodzi. Wyjątkiem są filmy Andrzeja Wajdy, ale wyjątki, jak każdy wie... Nawet tak uniwersalny historyczny fresk nie Polski wprawdzie, ale autorstwa polskiego noblisty jak Quo Vadis, wydany w wielu językach świata i kilkakrotnie ekranizowany w polskim wydaniu też nam raczej nie wyszedł i międzynarodowym hitem się nie stał.

Więcej…
 
« pierwszapoprzednia12następnaostatnia »

Strona 1 z 2
Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting
BIP MSIB