Strona główna Hity z naszych półek Hit na dziś Sen autorki "Zmierzchu"
Sen autorki "Zmierzchu"
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
sobota, 30 stycznia 2010 13:52

Stephanie Meyerfot.www.fanpop.com

 

Choć ma w kieszeni dyplom języka angielskiego Brigham Young University w Provo ( Utah) zatrudnia się jako...recepcjonistka w agencji nieruchomości. Urodzona i wychowana w wielodzietnej rodzinie w Phoenix w Arizonie w wieku 21 lat sama zakłada rodzinę i prowadzi dom.

Na pomysł napisania książki wpada opowiadając jeden ze swoich snów.  Jej Saga rozpoczęta w 2005 roku początkowo przeznaczona jest dla młodzieży. Co było dalej, wszyscy wiedzą. 8 milionów egzemplarzy tylko w samych Stanach Zjednoczonych. Saga staje się  bestsellerem także poza USA, a ekranizacja „Zmierzchu", jak zwykle w takich przypadkach, tylko ugruntowuje pozycję Meyer i jej książek na rynku światowym.

Obecnie Stephanie Meyer mieszka w Connecticut i nadal wiedzie życie przykładnej pani domu mormona: jest matką trojga dzieci i żoną księgowego, Christiana Meyera, zwanego Pancho.

 

A Saga?  Oto kilka pytań, jakie czytelnicy Lecture Academy zadali swej ulubionej pisarce.


CZytelnicy: Skąd wziął się pomysł napisania tej Sagi? Czy stwarzając swoich bohaterów wzorowała się Pani na prawdziwych postaciach?


Stephanie Meyer: Pomysł napisania „Zmierzchu" po prostu mi się przyśnił w czerwcu 2003 roku - zresztą ten motyw  snu powtarzam w 13 rozdziale tej książki. Mój sen tak mi się spodobał, że postanowiłam go zapisać, by go nie zapomnieć. Kiedy już skończyłam sama byłam ciekawa, co też mogło dalej się przydarzyć tym dwóm dziwnym postaciom, więc zaczęłam pisać dalej.
Ale tylko kilka postaci przypomina trochę prawdziwe osoby. Kilkoro przyjaciół z liceum Bella ma swe pierwowzory w ludziach, których sama spotkałam w moim liceum. Także wilkołak Paul okazał się dość podobny do mojego brata Paula, choć początkowo wcale nie miałam takich intencji.


CZ: Ile czasu Pani potrzeba na napisanie powieści?

 

SM: Przy każdej książce było inaczej. „Zmierzch" pisałam tylko trzy miesiące, ale sam proces wydawniczy trwał półtora roku. „Księżyc w nowiu" wymagał pięciu miesięcy pisania i roku, by się ukazał drukiem. „Zaćmienie" napisałam w ciągu roku i zostało wydane pół roku później. Wyraźnie pisze coraz wolnie ( mam teraz zdecydowanie więcej zajęć niż wtedy, gdy zaczynałam pisać), natomiast proces wydawniczy jest coraz krótszy.


CZ: Czy Pani mąż nie był zły, gdy w pani książkach opisała Pani „mężczyznę doskonałego" . Nie wpadł w kompleksy?


SM: Mój mąż ma do mnie zaufanie. Nie czuje się zagrożony ze strony Edwarda, bo ten jest przecież postacią fikcyjną. Sam kiedyś powiedział: „Ja jestem prawdziwy, on nie. To on powinien się mnie obawiać"


Cz: Która z postaci Sagi przypomina Panią najbardziej i dlaczego?

 

SM: W każdej z moich postaci jest troszkę ze mnie, ale żadna z nich tak naprawdę mnie nie przypomina. Jestem trochę dziwna jak Bella, odnajduję w sobie coś pełnej macierzyństwa Esmé, czasami jestem uparta jak Rosalia, ale to dość odległe podobieństwa. Wszystkie postaci mają swą własność osobowość. Natomiast najlepiej rozumiem Edwarda, mamy podobne poglądy w wielu sprawach.


CZ.: Gdyby Pani była Bellą, wybrałaby Pani Jacoba czy Edwarda?


SM: Myślę, że nie umiałabym dokonac między nimi, ale jestem pewna, że znaleźlibyśmy jakieś rozwiązanie.


CZ.: Co symbolizują okładki Pani książek?


SM: Jabłko na okładce „Zmierzchu" symbolizuje zakazany owoc, ale też i wybór. Wstążka z „zaćmienia" to niemożność zerwania z przeszłością, a okładka „Przed świtem" symbolizuje ewolucję Belli w całym cyklu. Okładki „Księżyca w nowiu" nie konsultowano ze mną, więc nie mogę wytłumaczyć jej znaczenia".


CZ.: Czy Pani zdaniem film „Zmierzch" jest wierny książce?

 

SM: Widziałam film, ogromnie mi się podobał. Jest kilka różnic w porównaniu z filmem, ale to kwestia wymogów adaptacji filmowej. Ale jest w nim to co najważniejsze w Zmierzchu. A Robert Pattinson i Kristen Steward wykonali świetną robotę, a alchemia, jaką wyczuwa się miedzy nimi uwiarygodnia całą historię.

 

CZ: Czy podoba się Pani zakończenie "Przed świtem"? Czy sądzi Pani, że spodobał się czytelnikom?


SM: Absolutnie tak. Książka jest dokładnie taka, jaką chciałam napisać i jestem z tego powoda bardzo zadowolona. Nie wiem, czy czytelnicy są tego samego zdania, ale gdybym pisała tylko po to, by sprawić przyjemność czytelnikom, nic by z tego nie wyszło. A poza tym, każdy chciałby czegoś innego, a ja nie mogę pisać tak, by usatysfakcjonować tylko jedną osobę.


CZ: Co Pani czuła po skończeniu „Przed świtem"?


SM: Odetchnęłam z ulgą, a jednocześnie było mi trochę smutno. To cudowne móc definitywnie przelać na papier pomysł, który miałam tylko w głowie. Ale było mi trochę żal pożegnać się z głosem Belli. Mówiłam jej głosem tak długo, że to trochę jakby któryś z moich przyjaciół wyjechał do Australii. Niby jesteśmy w kontakcie, ale nigdzie już razem się nie znajdziemy.
CZ: A co dalej?


???????

 

Zwiastun filmu "Zmierzch"  w rezyserii Catherine Hardwicke

 

 
Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting
BIP MSIB