Zmęczyły nas lipcowe upały, susza w ogródkach i na polach, duszne, parne noce. Przeraża perspektywa kolejnych, sierpniowych tygodni przy temperaturze trzydziestu paru stopni w cieniu. Teraz pada, więc ludzie i rośliny trochę odetchną.
Ale tak naprawdę co my wiemy o upale? Co wiemy o suszy? Dla nas słowo susza nie oznacza głodu, braku wody, powolnego odwadniania organizmu. I perspektywy ledwie garści marnego jedzenia na dzień, zniszczonych przez suszę zbiorów na polach. Tak jak w pewnej wiosce w Malawi, gdzie mieszka William, chłopak, który ujarzmił wiatr. Co ma wiatr do suszy? Ma. Wiatr przyczynia się do erozji gleby, wiec jest wrogiem człowieka, ale w przypadku historii Williama wiatr jest sojusznikiem i ratunkiem.
Wiatr to siła, która porusza skrzydła wiatraka. Wiatrak stanie się małą, prymitywną elektrownią i da wiosce elektryczność. I siłę, która uruchomi kolejną maszynę, a ta nawodni pola. A nawodnione pola to zbiory, a zbiory to koniec głodu. A William? Chłopak z małej afrykańskiej wioski, który dzięki swemu hartowi ducha, pomysłowości zbuduje wiatrak i schwyta w jego ramiona zbawienny wiatr.
A biblioteka? William musiał zrezygnować ze szkoły, więc zaczął uczyć się sam, godzinami siedział nad książkami pożyczonymi z biblioteki. Czytał dużo, mnóstwo książek naukowych, głównie z fizyki. W angielskim nie był zbyt mocny, więc często wykorzystywał diagramy i obrazki. Wreszcie trafił na książkę „Using Energy" („Wykorzystywanie energii"),; w niej właśnie wyczytał , jakie zastosowanie może mieć zwykły wiatrak.
William poszedł na złomowisko. Stare części od traktora, resztki rur PCV, druty... Początek wiatraka, początek marzenia o wietrze, który można schwytać i ujarzmić. Początek pierwszego wiatraka, bo do tej pory zbudował ich pięć. Wariat! Tak do pewnego momentu myśleli ludzie z wioski, nawet własna matka.
Wariat? Czy wariactwem jest upór, dążenie do wiedzy i wykorzystywanie jej do spełniania marzeń? Zwłaszcza tych, które mogą uratować życie?
Williamem Kamkwambą i jego walką o wiatr zainteresowały się media. W USA napisano o nim książkę. Dzięki temu spełnił jeszcze jedno marzenie. Nie tylko wrócił do szkoły; dziś jest studentem African Leadership Academy, szkole dla liderów w RPA. A w Stanach Zjednoczonych, które odwiedził po raz pierwszy zobaczył prawdziwy wiatrak.
Książka Bryana Mealera „William Kamkwamba. O chłopcu, który ujarzmił wiatr" to nie tylko książka o Williamie, marzeniach, wietrze, nędzy i głodzie. To przede wszystkim , jak pisze wydawca „Drzewo Babel", „niezwykła krzepiąca opowieść o potędze ludzkiej pomysłowości i harcie ducha wobec przeciwności losu". Warto, a nawet trzeba wziąć tę książkę do ręki. Bo pewnie każdy z nas ma swoje marzenia, swój wiatr, który chciałby ujarzmić i swój wiatrak, które może zbudować.
Bryan Mealer „William Kamkwamba. O chłopcu, który ujarzmił wiatr", Warszawa 2010
Książka już wkrótce w zbiorach Wypożyczalni MBP
Czytanie czy opalanie?
poniedziałek, 19 lipca 2010 11:38
Francuski departament Herault jest może mniej znany turystom znad Sekwany, a tym bardziej z zagranicy. Nazwy nadmorskich kapielisk nie brzmią w ich uszach tak ekscytująco jak Cannes czy Nicea. A szkoda. Brzegi Langwedocji opływa to samo Morze Śródziemne, plaże są równie piękne i nie tak oblegane jak na Lazurowym Wybrzeżu. Od niedawna na plażach Herault pojawiały się również "plażowe biblioteki". Projekt "Czytanie na plaży" zaczęto realizować w ubiegłym roku w Carnon i Frontignon. Pomysł spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, że w tym roku otwarto trzecią "plażową filię" w Beziers. Podobną akcję inicjują coraz częściej miasta północnej Francji jak Lion sur Mer. A co czytają plażowicze? To samo, co w bibliotece tradycyjnej, choć zapewne przeważają lektury lżejszego kalibru, kolorowa prasa i komiksy; ale nie brak również chętnych na przegladanie super poważnego Le Monde'a czy lekturę książek prawniczych. A w Polsce? O plażowych bibliotekach u nas na razie cisza.
Biblioteka praw zwierząt
sobota, 22 maja 2010 08:02
Biblioteka Praw Zwierząt i o Zwierzętach (http://www.bibliotekaprawzwierzat.pl) to przedsięwzięcie o unikalnym charakterze, tworzone w celu wsparcia rozwoju polskiej nauki, edukacji, etyki i kultury, a także jako wyraz pomocy dla osób, które zainteresowane są poprawą losu zwierząt i chcą rozwijać swoje kompetencje, czy to zawodowe (lekarze weterynarii, prawnicy, nauczyciele), czy też w sferze praktyki (inspektorzy organizacji statutowo zajmujących się ochroną zwierząt). Biblioteka służy także mieszkańcom Warszawy, którzy kochają zwierzęta i chcą wiedzieć o nich jak najwięcej - np. jak opiekować się królikiem czy koniem albo jak narysować kota.
Radiowymi oczywiście. Dnia 12 grudnia 1901 Guglielmo Marconi jako pierwszy na świecie przeprowadził transmisję radiową przez Atlantyk.
To właśnie syna włoskiego kupca z Lombardii uznaje się powszechnie za wynalazcę radia. Swe doświadczenia z przesyłaniem i odbiorem fal radiowych rozpoczął w roku 1894.