Strona główna Serio
Serio
Tańczący z wiatrem
środa, 28 lipca 2010 11:34

ZWilliam Kamkwambaczyły nas lipcowe upały, susza w ogródkach i na polach, duszne, parne noce. Przeraża perspektywa kolejnych, sierpniowych tygodni przy temperaturze trzydziestu paru stopni w cieniu. Teraz pada, więc ludzie i rośliny trochę odetchną.

Ale tak naprawdę co my wiemy o upale? Co wiemy o suszy? Dla nas słowo susza nie oznacza głodu, braku wody, powolnego odwadniania organizmu. I perspektywy ledwie garści marnego jedzenia na dzień, zniszczonych przez suszę zbiorów na polach. Tak jak w pewnej wiosce w Malawi, gdzie mieszka William, chłopak, który ujarzmił wiatr. Co ma wiatr do suszy? Ma. Wiatr przyczynia się do erozji gleby, wiec jest wrogiem człowieka, ale w przypadku historii Williama wiatr jest sojusznikiem i ratunkiem.

Wiatr to siła, która porusza skrzydła wiatraka. Wiatrak stanie się małą, prymitywną elektrownią i da wiosce elektryczność. I siłę, która uruchomi kolejną maszynę, a ta nawodni pola. A nawodnione pola to zbiory, a zbiory to koniec głodu. A William? Chłopak z małej afrykańskiej wioski, który dzięki swemu hartowi ducha, pomysłowości zbuduje wiatrak i schwyta w jego ramiona zbawienny wiatr.

A biblioteka? William musiał zrezygnować ze szkoły, więc zaczął uczyć się sam, godzinami siedział nad książkami pożyczonymi z biblioteki. Czytał dużo, mnóstwo książek naukowych, głównie z fizyki. W angielskim nie był zbyt mocny, więc często wykorzystywał diagramy i obrazki. Wreszcie trafił na książkę „Using Energy" („Wykorzystywanie energii"),; w niej właśnie wyczytał , jakie zastosowanie może mieć zwykły wiatrak.

William poszedł na złomowiskWioska w Malawio. Stare części od traktora, resztki rur PCV, druty... Początek wiatraka, początek marzenia o wietrze, który można schwytać i ujarzmić. Początek pierwszego wiatraka, bo do tej pory zbudował ich pięć. Wariat! Tak do pewnego momentu myśleli ludzie z wioski, nawet własna matka.

Wariat? Czy wariactwem jest upór, dążenie do wiedzy i wykorzystywanie jej do spełniania marzeń? Zwłaszcza tych, które mogą uratować życie?

Williamem Kamkwambą i jego walką o wiatr zainteresowały się media. W USA napisano o nim książkę. Dzięki temu spełnił jeszcze jedno marzenie. Nie tylko wrócił do szkoły; dziś jest studentem African Leadership Academy, szkole dla liderów w RPA. A w Stanach Zjednoczonych, które odwiedził po raz pierwszy zobaczył prawdziwy wiatrak.

Książka Bryana Mealera „William Kamkwamba. O chłopcu, który ujarzmił wiatr" to nie tylko książka o Williamie, marzeniach, wietrze, nędzy i głodzie. To przede wszystkim , jak pisze wydawca „Drzewo Babel", „niezwykła  krzepiąca opowieść o potędze ludzkiej pomysłowości i harcie ducha wobec przeciwności losu". Warto, a nawet trzeba wziąć tę książkę do ręki. Bo pewnie każdy z nas ma swoje marzenia, swój wiatr, który chciałby ujarzmić i swój wiatrak, które może zbudować.


Bryan Mealer „William Kamkwamba. O chłopcu, który ujarzmił wiatr", Warszawa 2010


Książka już wkrótce w zbiorach Wypożyczalni MBP

 
Czytanie czy opalanie?
poniedziałek, 19 lipca 2010 11:38
Francuski departament Herault jest może mniej znany turystom znad Sekwany, a tym bardziej z zagranicy. Nazwy nadmorskich kapielisk nie brzmią w ich uszach tak ekscytująco jak Cannes czy Nicea. A szkoda. Brzegi Langwedocji opływa to samo Morze Śródziemne, plaże są równie piękne i nie tak oblegane jak na Lazurowym Wybrzeżu.
Od niedawna na plażach Herault pojawiały się również "plażowe biblioteki". Projekt "Czytanie na plaży" zaczęto realizować w ubiegłym roku w Carnon i Frontignon. Pomysł spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, że w tym roku otwarto trzecią "plażową filię" w Beziers. Podobną akcję inicjują coraz częściej miasta północnej Francji jak Lion sur Mer.
A co czytają plażowicze? To samo, co w bibliotece tradycyjnej, choć zapewne przeważają lektury lżejszego kalibru, kolorowa prasa i komiksy; ale nie brak również chętnych na przegladanie super poważnego Le Monde'a czy lekturę książek prawniczych.
A w Polsce? O plażowych bibliotekach u nas na razie cisza.
 
Biblioteka praw zwierząt
sobota, 22 maja 2010 08:02
Biblioteka Praw Zwierząt i o Zwierzętach (http://www.bibliotekaprawzwierzat.pl)  to przedsięwzięcie o unikalnym charakterze, tworzone w celu wsparcia rozwoju polskiej nauki, edukacji, etyki i kultury, a także jako wyraz pomocy dla osób, które zainteresowane są poprawą losu zwierząt i chcą rozwijać swoje kompetencje, czy to zawodowe (lekarze weterynarii, prawnicy, nauczyciele), czy też w sferze praktyki (inspektorzy organizacji statutowo zajmujących się ochroną zwierząt). Biblioteka służy także mieszkańcom Warszawy, którzy kochają zwierzęta i chcą wiedzieć o nich jak najwięcej - np. jak opiekować się królikiem czy koniem albo jak narysować kota.
Więcej…
 
Strawiona ogniem
piątek, 14 maja 2010 16:00

Najstarsza i największa, póki nie strawił jej ogień. Biblioteka Aleksandryjska.

Więcej…
 
Falami przez Atlantyk
wtorek, 06 kwietnia 2010 10:24

Radiowymi oczywiście. Dnia 12 grudnia 1901 Guglielmo Marconi jako pierwszy na świecie przeprowadził transmisję radiową przez Atlantyk.

 

To właśnie syna włoskiego kupca z Lombardii  uznaje się powszechnie za wynalazcę radia. Swe   doświadczenia z przesyłaniem i odbiorem fal radiowych rozpoczął w roku 1894.

Więcej…
 
« pierwszapoprzednia12następnaostatnia »

Strona 1 z 2
Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting
MSIB