| Czytanie czy opalanie? |
| poniedziałek, 19 lipca 2010 11:38 | |||
|
Francuski departament Herault jest może mniej znany turystom znad Sekwany, a tym bardziej z zagranicy. Nazwy nadmorskich kapielisk nie brzmią w ich uszach tak ekscytująco jak Cannes czy Nicea. A szkoda. Brzegi Langwedocji opływa to samo Morze Śródziemne, plaże są równie piękne i nie tak oblegane jak na Lazurowym Wybrzeżu. Od niedawna na plażach Herault pojawiały się również "plażowe biblioteki". Projekt "Czytanie na plaży" zaczęto realizować w ubiegłym roku w Carnon i Frontignon. Pomysł spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, że w tym roku otwarto trzecią "plażową filię" w Beziers. Podobną akcję inicjują coraz częściej miasta północnej Francji jak Lion sur Mer. A co czytają plażowicze? To samo, co w bibliotece tradycyjnej, choć zapewne przeważają lektury lżejszego kalibru, kolorowa prasa i komiksy; ale nie brak również chętnych na przegladanie super poważnego Le Monde'a czy lekturę książek prawniczych. A w Polsce? O plażowych bibliotekach u nas na razie cisza.
|




